#guiltypleasure

14:50


Ile razy zdarzyło Ci się zachwycić czymś i nie podzielić tym ze światem, bo czujesz się zakłopotany, że wywarło to na Tobie pozytywne wrażenie? Ile razy tłumaczyłeś się z tego, dlaczego coś robisz i sprawia Ci to przyjemność? Przede wszystkim jednak: dlaczego i po co?

Lubię TaTu. Lubię i już. Dobrze mi się przy nich pracuje, dobrze sprząta, tańczy, gotuje. Pasuje mi to. Wielokrotnie spotykam się ze spojrzeniem pełnym zdziwienia i... politowania. Z jakiegoś powodu jestem na to za stara, to jest słabe, nie nadaje się do niczego i PO PIERWSZE jest już totalnie zapomniane. Co z tego? Wiele innych zespołów, których słuchacie na co dzień, nie istnieje od lat stu. Nieistotne. Istotne jest to, że mnie się to po prostu w jakiś sposób podoba. I od razu gdzieś w rozmowie zaczynałam od: nie uważam tego za majstersztyk, to po prostu taka moja guilty pleasure. Ale dlaczego guilty? Ja się wcale nie czuję winna! Zrobiłam tak raz, drugi, trzeci i powiedziałam: ej, wyluzuj. To tylko zespół. To tylko serial (wiecie, kocham "Pretty Little Liars", a mam 25 lat). To tylko piosenka ("Jeanny" jest super, również w wykonaniu Wiśniewskiego).


Nie tłumacz się z tego, że coś sprawia Ci przyjemność, niezależnie od tego, co to jest. Nie czuj się winny, bo oglądasz z przyjemnością stylówki Witkowskiego. Takie życie, masz do tego prawo. Tak samo, jak fan opery, zespołu Queen lub książek laureata Nobla.
OK! Jeżeli wyrywasz skrzydła muchom to może rzeczywiście jest to guilty pleasure, ale serio będziesz się tłumaczyć z tego, że lubisz parówki, ale wiesz, że (...)?

Nie dajmy sobie wmówić, że możemy czuć się winni z powodu małych przyjemności, które absolutnie nikomu i niczemu nie wyrządzają krzywdy. 
To tylko książka
To tylko film.
To tylko piosenka.

Nie wstydź się swoich upodobań, nie tłumacz się, nie czuj się winny, nie musisz! Życie jest za krótkie, by trzymać cudowności w ukryciu, bo komuś może się to nie spodobać. 

Prawdopodobnie polubisz też:

0 komentarze

Polub mnie!

Instagram