/Dobrze, że w końcu ktoś to powiedział!

Dobrze, że w końcu ktoś to powiedział!

Naprawdę świetnie! Odważyłeś się, to super! W końcu ktoś powiedział prawdę! W końcu ktoś powiedział głośno to, co myślą WSZYSCY!

Internet i blogi to źródła opinii, recenzji wszelakich, na każdy temat. Opinie, wiadomo, skrajne. Czasami ktoś chwali tak, że miód leje się wiadrami, inni w to wiadro wlewają lodowatą wodę. Nic w tym przecież dziwnego, poza siecią też się tak zdarza. Wszyscy to znamy. Intryguje mnie jednak to, że mimo tego nawału i poczucia, że właściwie każdy może powiedzieć, co chce, znajduje się grupa, która czuje ulgę, kiedy ktoś wyrazi zdanie za nich

Ludzie woski palą

Przykładów nie trzeba daleko szukać, bo przecież nie da się nie zauważyć, że wszyscy palą woski albo noszą zegarki. Jednej marki. Swoją drogą woski nieźle się trzymają, ponieważ wspominałam już o nich na poprzednim blogu. A później o tym piszą i (zazwyczaj) chwalą, czy słusznie – to nie mnie oceniać, bo ani wosków nie miałam, ani zegarka. I niechże się trafi blogerka (bloger może też), która powie, że ona to właściwie (jako jedyna, prawda, bo lubimy jak coś na świecie, to tylko my!) uważa te świeczki za słabe, a zegarki za brzydkie i nie rozumie ochów, achów, wszystko słabe, wszystko marność.

Anonimy i nieanonimy szturmem na nią.

W końcu ktoś myśli tak jak ja i ODWAŻYŁ się to powiedzieć!

A czego tu się, no jasna cholera, bać? Wyrażania własnego zdania? O ŚWIECZKACH I ZEGARKU? W jakim świecie żyjesz, skoro myślisz, że tobie akurat nie wolno? Już nawet nie będę zaznaczać, że radość z oczekiwanego w końcu nie powinna być taka wielka, ponieważ to naprawdę nie jest w końcu, ale to pozostawiam, ponieważ to temat na odrębną notkę. Poza tym dlaczego tak boimy się mieć inne zdanie niż „większość”? Przecież raczej do więzienia nie wsadzają za opinię o świeczkach, ale co ja tam wiem.

Nareszcie ktoś powiedział to, co myślą wszyscy! 

Jacy wszyscy? Ja tutaj sobie siedzę i absolutnie tak nie myślę, więc gdzie mnie do tego wora wrzucać, kiedy ja sobie nie życzę? Nigdy się tak nie stanie żeby cały świat wydał taką samą opinię. NIGDY. Deal with it.

W końcu ktoś powiedział PRAWDĘ 

Ale jaką prawdę? Co to jest prawda? Swoją opinię uważasz za prawdę? Jeśli tobie moje perfumy śmierdzą, to śmierdzą i koniec? Co za bzdura. Mnie się na przykład te zegarki podobają i w związku z tym są prawdziwie ładne, tak?

Czekałam na te słowa! Szacun, że nie boisz się własnego zdania!

Tutaj mnie już lekko trafia, bo przypominam, że o świeczkach i zegarkach mowa. Nie są to jakieś  radykalne poglądy, skrajności, opinie o największych problemach świata, tylko – o, bogowie! – zapach świeczek! Swoją drogą często znienawidzonych za popularność, bo 80% komentujących (w tym ja) nie miało ich w rękach. I nie czuła w nosach. Ale ktoś inny ma. Nawet czasami dostaje „za darmo”, więc wiadomo – szlag trafia i już z góry wiadomo, że to opłacony smród.

I siedzę, czytam, dziwię się i zastanawiam…

Co jest nie tak? Co z wami, ludzie, nie tak?

Nie bójmy się swojego zdania moi drodzy, nie bójmy (bo i dlaczego?)!

Jeżeli jednak się boimy – niech już będzie, ale na litość, nie wypisujcie takich głupot, bo gdyby oczy mogły puchnąć, to by spuchły. 

A to na pewno byłoby niewygodne.