/5 powodów, dla których ZDECYDOWANIE warto obejrzeć One day at a time

5 powodów, dla których ZDECYDOWANIE warto obejrzeć One day at a time

One day at a time, o którym pisałam już w poście o najlepszych serialach na Netfliksie, powrócił z 3 sezonem – i to jak powrócił! Upewnił mnie, że to najlepsza netflixowa produkcja. I że zdecydowanie warto ją polecać!

Dlaczego uważam, że to najlepszy serial? Jest co najmniej 5 powodów.

Doskonałe żarty!

Ten serial jest po prostu niesamowicie zabawny. Jestem dość wybredna i nawet jeśli oglądam sitcom z radością, to nie zawsze się zaśmiewam. Tutaj jednak ciągle pojawia się żart, który mnie rozbawia, czasami do łez. Lubię też w tym serialu to, że w trudniejszych scenach (o czym później) bohaterowie nadal rzucają żartami (ale bez przesady), więc nie jesteśmy przytłoczeni poważną tematyką i nie czujemy się wyczerpani emocjonalnie przez wzruszenia. Wszystko ma doskonałe proporcje.

Lydia Riera

To powinien być punkt pierwszy, bo Lydia jest po prostu najwspanialszą serialową babcią na świecie! Niesamowicie pewna siebie, mająca ugruntowane poglądy (które jest w stanie naginać z miłości), wyrazista, tak bardzo zabawna i do zakochania! To jest najjaśniejszy punkt tego serialu, bez abuelity nie miałby on zupełnie sensu. Moją ulubioną bohaterką serialową od lat była Bree z Gotowych na wszystko, ale Lydia Margarita del Carmen Inclan Maribona Leytevidal de Riera sprawiła, że dzisiaj bez wahania wskazałabym na nią właśnie.

Poruszanie ważnych kwestii i wzruszenia

One day at a time to sitcom, więc, jak już wspomniałam, niesamowicie bawi, jednak porusza także masę poważnych kwestii. Boję się teraz wskazać coś dokładniej, żeby nie zaspoilerować, ale rzecz w tym, że mówi o kwestiach niezwykle istotnych i ich nie spłaszcza. Wyczerpuje je i ma się poczucie, że zostało powiedziane wszystko, co powinno. Poza tym często w tego typu serialach problem pojawia się w jednym odcinku, a w następnym już jakby go nigdy nie było – tutaj jest inaczej. Niektóre z nich ciągną się (słusznie!) przez cały sezon.
ODAAT to również masa wzruszających scen, które łapią za gardło (w moim rankingu wygrywa taniec na quinceañerze – wybaczcie, jeśli źle odmieniłam to słowo), ale tak jak już wspomniałam powyżej, zawsze w parze z nimi idzie choć trochę śmiechu, który rozładowuje napięcie.

Świetne role

Rita Moreno (Lydia) otrzymała już cały punkt 2., więc jak się domyślacie, gra po prostu WSPANIALE! Ale tak naprawdę wszystkie role są doskonale dobrane. Niemal namacalnie czuje się miłość Penelope (Justina Machado) do jej dzieci, troskę o nie, każde jej wzruszenie jest tak prawdziwe, naturalne, a jej śmiech to czyste złoto. I choć uważam, że obie aktorki nieco się wybijają na tle reszty, to Elena, Alex i Schneider są równie fantastyczni. Nie wiem, kto robił castingi do tych ról, ale miał nosa!

Mała widownia 🙁

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam, to może chociaż zrobicie to z dobroci serca? Może macie coś za uszami i chcecie jakoś przypodobać się karmie? 😉 Żeby powstał czwarty sezon, widownia serialu musi być większa. Nie mam pojęcia, dlaczego Netflix tak chowa tę perłę! Naprawdę warto ją odkryć. Założę się, że nie pożałujecie! Właśnie kończę oglądanie całości po raz drugi i najchętniej od razu zaczęłabym trzeci raz. Nie dajcie się dłużej namawiać, noooo!